
HomeByMe
autorstwa Dassault Systèmes SE
4,6
- Bezpieczeństwo
- 100% Safe
- Kategoria
- Styl życia
- Oceny
- 4,6
- Cena
- Free
- Pobierz
- 1.00M
Ta aplikacja jest bezpieczna, niezawodna i bezpłatna w instalacji. Możesz ją szybko pobrać bez ryzyka zainfekowania złośliwym oprogramowaniem.
Zrzuty ekranu








Analiza autorstwa Getfullapps
Gdy planuję zmianę w mieszkaniu, najwięcej czasu potrafi zająć nie wybór koloru, lecz ustalenie, czy pomysł w ogóle zadziała w konkretnej przestrzeni. HomeByMe od Dassault Systèmes SE to lifestylowa aplikacja do aranżowania wnętrz, która pomaga mi przejść od luźnej wizji do czytelnego układu pomieszczenia. Widzę w niej przede wszystkim praktyczny szkicownik: mogę testować ustawienie wyposażenia i porządkować decyzje, zanim zacznę przestawiać rzeczy albo robić zakupy. Nie traktuję jej jako zamiennika dokładnego projektu technicznego, ale przy planowaniu codziennych zmian okazuje się sensownym punktem wyjścia.
Największą zaletą jest wygoda pierwszego podejścia. Gdy mam pusty pokój, remontowany kąt albo kilka luźnych inspiracji, łatwiej mi ocenić kierunek w aplikacji niż próbować wyobrazić sobie wszystko z samego szkicu. Najlepiej sprawdza się, gdy chcę szybko przejść od pomysłu do czytelnej wizji przestrzeni, zachowując możliwość poprawek bez przesuwania prawdziwych mebli. Warto jednak wejść w pracę z konkretnym celem: sama wizualizacja nie wybierze za mnie, czy ważniejsza jest większa ilość miejsca do przechowywania, czy swobodne przejście przez pokój.
Od pustego pomieszczenia do pierwszej wizji
Podstawowy sposób pracy jest dość naturalny: zaczynam od odwzorowania pomieszczenia, a później dobieram wyposażenie i sprawdzam kompozycję. To ważna kolejność. Jeśli najpierw skupię się wyłącznie na atrakcyjnej sofie czy efektownym stole, łatwo stracić z oczu przejścia, proporcje i miejsce potrzebne do codziennego korzystania z pokoju.
Podczas pierwszej sesji nie próbuję od razu stworzyć wersji ostatecznej. Najpierw buduję prosty układ: ściany, główne otwory i największe elementy wyposażenia. Dopiero potem zajmuję się kolorami, stylem i dodatkami. Taki podział ogranicza chaos, bo każda decyzja ma konkretny cel. Najpierw sprawdzam, czy pokój działa, a dopiero później, czy wygląda tak, jak chcę.
Przydatny jest też sposób porównywania wariantów. Zamiast ciągle zmieniać jeden projekt, lepiej zachować kilka odmiennych pomysłów: ustawienie z większą sofą, układ z dodatkowym miejscem do pracy albo wersję z większą ilością wolnej podłogi. Dzięki temu widzę nie tylko, który wariant jest najładniejszy, ale też który będzie wygodniejszy rano, podczas sprzątania i przy przyjmowaniu gości. Każdy wariant powinien odpowiadać na inne pytanie; trzy niemal identyczne układy szybko zamieniają porównanie w dodatkową pracę.
Przykładowo, przy planowaniu salonu w mieszkaniu nie zaczynam od dekoracji. Najpierw ustawiam kanapę, stół, szafkę i telewizor, a następnie sprawdzam, czy między tymi elementami zostaje logiczna droga. Dopiero gdy układ nie przeszkadza w poruszaniu się, dodaję lampę, rośliny i tekstylia. To prosty nawyk, ale właśnie on odróżnia użyteczną wizualizację od obrazka, który dobrze wygląda wyłącznie na ekranie.
Warto pamiętać, że telefon pomaga ocenić pomysł, lecz nie zastępuje miarki. Przed zakupem konkretnego mebla nadal sprawdzam jego rzeczywiste wymiary, szerokość drzwi, wysokość wnęk i miejsce potrzebne na otwieranie szuflad. Model w projekcie może wyglądać proporcjonalnie, a w prawdziwym pokoju okazać się zbyt głęboki. Aplikacja jest więc bardzo dobra do podejmowania decyzji wstępnych, ale końcowa weryfikacja powinna odbywać się poza ekranem.
Artykuły, które warto przeczytać w następnej kolejności

Magic Tiles 3 zamienia krótką przerwę w próbę rytmu

WhatsApp rośnie dzięki rozmowom, które skupiają całe życie towarzyskie

Vehicle Masters nagradza cierpliwość i precyzję za kierownicą

Clash Royale pod presją: co się dzieje po błędzie, przerwaniu meczu i utracie połączenia

Amazon Zakupy: kiedy przyjedzie paczka? Śledzenie przesyłki w praktyce

Ludo King® i przyszłość planszówek na telefon: sama kostka już nie wystarczy
Co sprawdzam przed rozpoczęciem aranżacji
Najpierw ustalam, jaki problem ma rozwiązać projekt. Inaczej pracuję nad pokojem dla jednej osoby, inaczej nad wspólną strefą dzienną, a jeszcze inaczej nad mieszkaniem przygotowywanym do wynajmu. Gdy cel jest niejasny, łatwo wypełnić przestrzeń przypadkowymi przedmiotami. Gdy cel jest konkretny, szybciej zauważam, które elementy są naprawdę potrzebne.
Drugim krokiem jest zebranie rzeczy, które muszą zostać w pomieszczeniu. Może to być istniejąca szafa, biurko, grzejnik albo stół, którego nie chcę wymieniać. Wprowadzam je jako punkt odniesienia, nawet jeśli nie są najładniejszą częścią aranżacji. Dopiero wtedy oceniam, ile swobody pozostaje na nowe wyposażenie. W codziennym użyciu właśnie takie elementy stałe najczęściej zmieniają dobry pomysł w trudny kompromis.
Trzeci krok to test codziennych czynności. Pytam siebie, czy da się wygodnie usiąść, przejść, otworzyć drzwi i posprzątać. W przypadku sypialni sprawdzam dostęp do łóżka z obu stron, a w kuchennej części mieszkania patrzę, czy ciąg między przechowywaniem, przygotowywaniem i jedzeniem nie jest niepotrzebnie utrudniony. Tego rodzaju pytania dają więcej niż samo dopasowywanie kolorów.
Ustawienia i nawyki, które ograniczają poprawki
Największą różnicę robi dokładność na początku. Jeśli wymiary pomieszczenia są przybliżone, każda późniejsza decyzja staje się mniej wiarygodna. Dlatego poświęcam chwilę na sprawdzenie ścian, wnęk i przejść, zanim zacznę dekorować. To mniej efektowny etap, ale oszczędza czas, gdy projekt zaczyna się rozrastać. Pomaga mi zapisać pomiary w jednym miejscu i oznaczyć te, które sprawdziłem ponownie, zamiast opierać się na pamięci lub na starym szkicu.
Dobrym zwyczajem jest także utrzymywanie jednej wersji bazowej. Zanim zacznę eksperymentować, zachowuję prosty układ, do którego mogę wrócić. Potem tworzę warianty tematyczne: jasny i spokojny, bardziej praktyczny albo nastawiony na przechowywanie. Bez takiej bazy łatwo zgubić najlepsze rozwiązanie podczas serii drobnych zmian. Przy wspólnym planowaniu z domownikiem warto też ustalić, która wersja jest punktem odniesienia, żeby nie porównywać przypadkiem różnych etapów pracy.
Nie dodaję wszystkich dekoracji od razu. Najpierw oceniam duże bryły, potem materiały, a na końcu drobiazgi. Jeżeli projekt nie działa bez ozdób, ozdoby zwykle tylko maskują problem. Ten sposób pracy jest szczególnie pomocny na telefonie, gdzie zbyt wiele elementów szybko utrudnia wybieranie i przesuwanie właściwego obiektu. Zostawienie dodatków na koniec ma jeszcze jedną zaletę: łatwiej wtedy zauważyć, czy naprawdę potrzebuję kolejnego mebla, czy tylko próbuję nadać pomieszczeniu charakter.
Warto też oglądać pomieszczenie z kilku perspektyw, a nie tylko z jednego ulubionego ujęcia. Widok, który dobrze pokazuje sofę, może ukrywać niewygodne przejście przy drzwiach. Inny może ujawnić, że wysoka szafka dominuje nad resztą wnętrza. Zmienianie punktu widzenia działa jak szybki test błędów kompozycyjnych. Jeśli aranżacja wygląda dobrze tylko z jednego miejsca, nie uznaję jej jeszcze za gotową.
Jeśli pracuję nad projektem wspólnie z drugą osobą, ustalamy wcześniej kilka kryteriów: funkcjonalność, ilość miejsca do przechowywania, łatwość sprzątania i ogólny charakter wnętrza. Dzięki temu rozmowa nie sprowadza się do wymiany zdań w rodzaju „podoba mi się” albo „nie podoba mi się”. Każdy wariant można ocenić według tych samych pytań. Dobrze działa też prośba, by druga osoba wskazała jedną rzecz, która przeszkadza jej w układzie, zamiast od razu przebudowywać cały projekt.
Szybsza praca bez utraty kontroli
Nie chodzi o to, by każdą rzecz dopieszczać od pierwszej minuty. Szybciej pracuję, gdy najpierw tworzę wersję roboczą, nawet jeśli jest niedoskonała. W tej wersji sprawdzam skalę i układ, a dopiero później wybieram dokładniejsze elementy. To szczególnie wygodne, gdy nie wiem jeszcze, czy lepszy będzie układ otwarty, czy bardziej podzielona przestrzeń. Na tym etapie nie oceniam projektu po wyglądzie; interesuje mnie przede wszystkim to, czy podstawowe funkcje mieszczą się w pokoju.
Pomaga również praca od największych obiektów do najmniejszych. Najpierw ustawiam meble, które determinują funkcję pokoju, następnie wyposażenie pomocnicze, a na końcu dekoracje. Każdy kolejny poziom powinien wynikać z poprzedniego. Gdy zaczynam od dodatków, często muszę je później usuwać, bo nie zostaje miejsce na rzeczy ważniejsze.
Jednym z bardziej praktycznych zastosowań jest przygotowanie się do zakupów. Przed wizytą w sklepie tworzę listę elementów, które mają konkretną rolę w projekcie. Potem sprawdzam, czy nowy przedmiot pasuje do istniejącego układu, zamiast kupować go tylko dlatego, że dobrze wygląda samodzielnie. To pomaga ograniczyć impulsywne zakupy i zmniejsza ryzyko mieszania zbyt wielu stylów. Przydatne jest zapisanie obok każdego pomysłu, co ma zastąpić lub rozwiązać; wtedy lista nie rośnie bez końca.
Inny użyteczny scenariusz dotyczy przeprowadzki. Mogę sprawdzić, czy obecne wyposażenie zmieści się w nowym pokoju, zanim zacznę wnosić kartony. Nie traktuję tego jako gwarancji, bo prawdziwe ściany i przejścia bywają bardziej kłopotliwe niż model, ale sama wizualna selekcja szybko pokazuje, które rzeczy będą wymagały innego miejsca. Przy pakowaniu można w ten sposób oddzielić meble, które mają jasną rolę w nowym mieszkaniu, od tych, dla których trzeba jeszcze znaleźć alternatywę.
Przy projektowaniu małej przestrzeni stosuję jeszcze jeden test: usuwam po kolei przedmioty, które nie są niezbędne. Jeśli po usunięciu konkretnego elementu pokój staje się wyraźnie wygodniejszy, wiem, że jego obecność wymaga mocnego uzasadnienia. To dobry sposób na uniknięcie zagracenia, zwłaszcza gdy inspiracje internetowe zachęcają do dodawania kolejnych akcesoriów. W małym pokoju oceniam też, czy mebel pełni więcej niż jedną użyteczną rolę, zamiast kierować się wyłącznie jego wyglądem.
Gdzie kończy się wygodna wizualizacja
Najważniejsze ograniczenie jest proste: projekt wizualny nie jest dokumentacją wykonawczą. Nie używałbym aplikacji jako jedynego źródła informacji przy przebudowie instalacji, zamawianiu zabudowy na wymiar czy planowaniu prac wymagających fachowych obliczeń. W takich sytuacjach potrzebne są dokładne pomiary i konsultacja z osobą, która odpowiada za wykonanie. Dla decyzji o rozmieszczeniu mebli szkic może być wystarczający, ale przy pracach budowlanych konsekwencje błędu są zupełnie inne.
Trzeba też zachować dystans do wrażenia przestronności. Wirtualne pomieszczenie może wydawać się bardziej uporządkowane niż prawdziwe, ponieważ nie pokazuje wszystkich codziennych przedmiotów: kabli, zakupów, ubrań, zabawek czy rzeczy odkładanych tymczasowo. Dlatego projektuję z pewnym zapasem wolnej przestrzeni. Jeśli układ działa wyłącznie wtedy, gdy wszystko jest idealnie schowane, prawdopodobnie będzie męczący w codziennym życiu.
Drugim kompromisem jest czas potrzebny na dopracowanie. Prosty pokój można zaplanować szybko, ale większe mieszkanie wymaga cierpliwości. Każda dodatkowa strefa zwiększa liczbę decyzji, a telefon nie zawsze jest najwygodniejszym narzędziem do długiej, precyzyjnej pracy. Przy rozbudowanym projekcie komputer lub profesjonalne oprogramowanie może zapewnić lepszą kontrolę. Nie warto też dopracowywać drobnych szczegółów, zanim rozstrzygnie się układ podstawowy, bo późniejsza zmiana mebla może unieważnić sporą część tej pracy.
Nie każdy potrzebuje też wizualizacji. Jeśli chcę tylko kupić pojedynczą półkę i mam dokładnie zmierzone miejsce, zwykła kartka, miarka i zdjęcie ściany mogą wystarczyć. HomeByMe ma większy sens wtedy, gdy porównuję kilka układów, urządzam całe pomieszczenie albo trudno mi ocenić proporcje bez zobaczenia ich w kontekście. Jeśli nie mam ochoty wprowadzać wymiarów ani poświęcać czasu na sprawdzanie kolejnych wariantów, prostsza metoda będzie mniej frustrująca.
Na korzyść aplikacji działa natomiast niski próg wejścia. Jest darmowa, przeznaczona dla odbiorców od PEGI 3 i działa na urządzeniach z systemem Android od wersji 7.0. To sprawia, że może być użyteczna nie tylko dla osób zajmujących się wnętrzami zawodowo, lecz także dla kogoś, kto po prostu chce przygotować się do remontu lub rozmowy z rodziną. Przed rozpoczęciem większego projektu i tak sprawdziłbym, czy urządzenie działa płynnie oraz czy wygodnie obsługuje się je podczas dłuższej sesji.
Jak wypada na tle zwykłych alternatyw
W porównaniu z kartką HomeByMe daje szybszy obraz przestrzeni i łatwiej pozwala sprawdzać różne ustawienia. Kartka nadal wygrywa szybkością przy bardzo prostym zadaniu, ale traci wygodę, gdy trzeba wielokrotnie zmieniać proporcje albo pokazać pomysł drugiej osobie. Z kolei zdjęcia inspiracji dobrze pokazują styl, lecz nie odpowiadają na pytanie, czy konkretny układ pasuje do mojego pokoju. Najrozsądniej traktuję te metody jako uzupełniające się: inspiracja podpowiada kierunek, a plan pomaga go skonfrontować z rzeczywistym pomieszczeniem.
Wobec bardziej profesjonalnych programów aplikacja jest przystępniejsza, ale mniej odpowiednia do technicznej precyzji. Jej mocną stroną jest szybkie myślenie wariantami, a nie przygotowywanie kompletnej dokumentacji. Osoba projektująca wnętrza zawodowo może potrzebować dokładniejszych narzędzi, natomiast początkujący użytkownik często więcej zyska na prostym procesie, który rzeczywiście ukończy. Wybór zależy więc od zadania: przy rozmowie o układzie telefonu nie trzeba od razu zastępować specjalistycznego oprogramowania, ale przy projekcie wykonawczym prosty szkic nie wystarczy.
Na tle samego przeglądania katalogów HomeByMe ma tę przewagę, że zmusza mnie do myślenia o całości. Nie wybieram już lampy, stołu i dywanu jako osobnych produktów, tylko sprawdzam, jak współtworzą jedną przestrzeń. To nie eliminuje złych decyzji, ale ogranicza kupowanie przedmiotów, które pięknie wyglądają osobno i nie pasują do reszty. W praktyce największą korzyść widzę nie w znalezieniu idealnego stylu, lecz w odrzuceniu pomysłu, który nie mieści się w codziennym rytmie mieszkania.
Dla kogo to dobry wybór, a kto powinien odpuścić
Poleciłbym tę aplikację osobie, która urządza pierwsze mieszkanie, planuje zmianę salonu albo chce przedstawić rodzinie kilka konkretnych pomysłów. Sprawdzi się również przy przygotowywaniu pokoju dziecka, domowego miejsca do pracy i niewielkiej sypialni, gdzie każdy większy mebel wpływa na wygodę całego wnętrza. Przydaje się także wtedy, gdy dwie osoby mają różne wyobrażenia o jednym pokoju i potrzebują porównywalnych wersji zamiast spierać się na podstawie samych opisów.
Dobrze odnajdą się w niej także osoby, które lubią pracować iteracyjnie. Jeśli przyjemność sprawia mi testowanie różnych ustawień, zapisywanie wariantów i stopniowe dopracowywanie projektu, narzędzie daje więcej niż zwykła galeria inspiracji. Największą wartość otrzymuję wtedy, gdy traktuję je jak szkicownik z możliwością sprawdzania konsekwencji własnych decyzji. Osobom, które wolą najpierw działać, a dopiero potem oceniać efekt, może natomiast bardziej odpowiadać szybki pomiar i przestawianie wyposażenia w rzeczywistym pokoju.
Odradzałbym ją komuś, kto oczekuje gotowego projektu remontowego, precyzyjnej dokumentacji dla wykonawcy albo natychmiastowej odpowiedzi, jaki produkt powinien kupić. Nie jest też idealna dla osoby, która nie chce poświęcać czasu na wprowadzanie pomieszczenia i porównywanie układów. Bez własnego udziału pozostaje tylko efektownym podglądem, a nie realną pomocą w decyzjach. Jeśli problem dotyczy jednego wymiaru lub jednego mebla, miarka i notatka będą często szybsze.
Moja ocena po regularnym korzystaniu
Aplikacja przekonuje mnie przede wszystkim tym, że porządkuje rozmowę o wnętrzu. Zamiast opisywać komuś, że „kanapa chyba zmieści się przy ścianie”, mogę przygotować konkretny wariant i od razu zauważyć jego konsekwencje. Najlepsze rezultaty daje połączenie wizualizacji z miarką, listą rzeczy, które muszą zostać, oraz kilkoma pytaniami o codzienne użytkowanie. To połączenie jest ważniejsze niż samo dopracowanie obrazu, bo przypomina, że pokój ma służyć ludziom, a nie wyłącznie dobrze wyglądać na ekranie.
Popularność aplikacji jest zauważalna: ma średnią 4,6 przy około 26 tysiącach ocen i ponad milion instalacji. Nie traktuję tych liczb jako gwarancji, ale pokazują, że nie jest to niszowy eksperyment. W moim odczuciu jej siła wynika z prostego zastosowania: pozwala zobaczyć pomysł wcześniej, zanim kosztowna decyzja stanie się faktem. Sama skala zainteresowania nie zastąpi jednak sprawdzenia, czy sposób pracy odpowiada moim potrzebom.
Wersja 2.11 zachowuje charakter narzędzia do codziennego planowania, a nie skomplikowanego programu dla specjalistów. To zaleta dla początkujących, choć bardziej wymagający użytkownicy mogą szybko odczuć granicę między wygodnym szkicem a profesjonalnym projektem. Aplikacja została wydana 25 października 2021 roku, lecz jej sens nie zależy od chwilowej mody na aranżowanie wnętrz. Ważniejsze jest to, czy pomaga mi podjąć konkretną decyzję, a nie tylko spędzić czas na oglądaniu kolejnych pomysłów.
Moja rekomendacja jest pozytywna, pod warunkiem że używam jej jako narzędzia do podejmowania decyzji, a nie jako zastępstwa dla pomiarów i fachowego projektu. Jeśli planuję urządzenie pokoju, chcę porównać kilka układów i wolę zobaczyć konsekwencje przed zakupami, warto ją wypróbować. Jeżeli potrzebuję wyłącznie technicznych rysunków albo szybkiej porady dotyczącej jednego mebla, prostsza metoda może okazać się rozsądniejsza.
Po kilku sesjach najbardziej pomaga mi stały rytm: najpierw dokładnie odwzorować przestrzeń, później ustawić duże elementy, następnie porównać warianty, a na końcu dopiero dopracować wygląd. Taka kolejność wykorzystuje to, co aplikacja robi najlepiej, i ogranicza jej słabszą stronę, czyli ryzyko skupienia się na atrakcyjnym obrazie kosztem prawdziwej wygody. Jeśli projekt zaczyna mnie przytłaczać, wracam do wersji bazowej i sprawdzam, które decyzje nadal są ważne; zwykle wystarczy to, by odzyskać jasny plan działania.
Zalety
- Intuicyjny interfejs ułatwia rozpoczęcie projektu bez doświadczenia.
- Bogata biblioteka mebli i dekoracji od popularnych producentów.
- Możliwość oglądania projektu w realistycznym widoku 3D.
- Projekty można otwierać na różnych urządzeniach po zalogowaniu.
- Łatwe udostępnianie wizualizacji innym osobom.
Wady
- Darmowy plan ogranicza liczbę projektów i dostępnych wizualizacji.
- Niektóre wysokiej jakości rendery wymagają dodatkowej opłaty.
- Przy dużych projektach aplikacja może działać wolniej na słabszych urządzeniach.
- Wymaga stałego połączenia z internetem dla wielu funkcji.
- Precyzyjne odwzorowanie nietypowych pomieszczeń bywa czasochłonne.
Często zadawane pytania dotyczące HomeByMe
Czym jest HomeByMe i do czego służy ta aplikacja?
HomeByMe to narzędzie do projektowania wnętrz i planowania przestrzeni mieszkalnych w trybie 2D oraz 3D. Aplikacja pozwala tworzyć rzuty pomieszczeń, rozmieszczać meble, zmieniać kolory ścian i podłóg, a następnie oglądać przygotowany projekt z perspektywy trójwymiarowej. Sprawdzi się zarówno podczas remontu, urządzania nowego mieszkania, jak i przy testowaniu różnych pomysłów aranżacyjnych przed zakupami.
Czy korzystanie z HomeByMe jest bezpłatne?
HomeByMe oferuje bezpłatny dostęp do podstawowych funkcji, jednak część możliwości może być ograniczona lub dostępna dopiero po wykupieniu płatnego planu albo dodatkowych usług. Dotyczy to między innymi liczby projektów, jakości wizualizacji, eksportu obrazów czy dostępu do wybranych materiałów i elementów wyposażenia. Przed rozpoczęciem pracy warto sprawdzić aktualny cennik oraz warunki subskrypcji.
Czy HomeByMe jest odpowiednie dla osób bez doświadczenia w projektowaniu?
Tak, aplikacja została przygotowana również z myślą o początkujących użytkownikach. Interfejs opiera się na przeciąganiu elementów, wybieraniu gotowych mebli i stopniowym budowaniu pomieszczenia, dlatego nie trzeba znać profesjonalnych programów architektonicznych. Początkowo warto poświęcić chwilę na poznanie narzędzi, szczególnie funkcji wymiarowania, ustawiania ścian i przełączania między widokiem 2D a 3D.
Czy w HomeByMe można znaleźć rzeczywiste meble i produkty konkretnych marek?
W katalogu HomeByMe znajduje się wiele modeli mebli, dekoracji, sprzętów i materiałów wykończeniowych, dzięki czemu można tworzyć dość realistyczne aranżacje. Dostępność konkretnych produktów lub marek może jednak zależeć od kraju, wersji aplikacji i aktualizacji katalogu. Nie każdy element będzie idealnym odwzorowaniem produktu ze sklepu, dlatego wymiary warto zawsze porównać z informacjami podanymi przez producenta.
Czy projekty utworzone w HomeByMe można zapisywać i udostępniać innym osobom?
Projekty można zapisywać na koncie użytkownika, a następnie otwierać je ponownie i kontynuować pracę na obsługiwanym urządzeniu. Aplikacja umożliwia również prezentowanie aranżacji, na przykład rodzinie, klientowi lub ekipie remontowej, zależnie od dostępnych funkcji danego planu. Warto pamiętać, że niektóre opcje eksportu, wysokiej jakości wizualizacje i bardziej zaawansowane sposoby udostępniania mogą wymagać płatnego dostępu.
HomeByMe
Ta witryna zawiera niezależne informacje o aplikacjach innych firm i nie jest powiązana z żadną z prezentowanych tu aplikacji ani nie jest ich właścicielem, deweloperem czy dystrybutorem. Nazwy aplikacji, logotypy i znaki towarowe należą do ich właścicieli. Dane dewelopera podano w celach informacyjnych. Skontaktuj się bezpośrednio z deweloperem za pośrednictwem adresu homebyme@homebyme.com, odwiedź stronę https://home.by.me/ lub zapoznaj się z jego https://home.by.me/en/privacy-policy/.













